… To wszystko przecież dla mego „dobra”…

Właściwie to już w tym mijającym 2019 roku miałem nic nie pisać. Taki był sprytny plan. No ale plany są w końcu po to, żeby je zmieniać. A motywatorem okazał się post Koleżanki na fejsbuku, o nowych pomysłach Ministerstwa Edukacji Narodowej na uszczęśliwienie Szkolników i ich rodziców.
Z głośników sączy się stary, zwapniały rock. Ostatnio zresztą zauważyłem, że youtube coś mocno mnie inwigiluje. I jakoś tak mi podsuwa dyskretnie, trafiające w me gusta płytki. Jak na przykład to:

No dobra, wracam do tematu. Generalnie chodzi o to, żeby Szkolniki chodziły do szkoły również w soboty.

DRODZY RODZICE, NIE PLANUJCIE WEEKENDÓW WASZYM DZIECIOM, MEN ZROBI TO ZA WAS.Ministerstwo, na swoich stronach,…

Opublikowany przez Ogólnopolskie Porozumienie Rad Rodziców Środa, 26 grudnia 2018

I w tym momencie, przez jełopkę przemknęły mi różne błyski. Spróbuję więc je może jakoś w punktach, zgrabnie nabazgrać.
Punkt 1 – Złośliwe zadowolenie.
Jestem tak stary, że edukację podstawową zaliczyłem w latach 80-tych ubiegłego wieku. A na dodatek uczyłem się języka rosyjskiego. I oczywiście chodziłem do szkoły również w soboty. W telewizorni były tylko (a może aż) dwa programy. I żeby obejrzeć  taki hicior jak „Czterej Pancerni i Pies”, musiałem z kolegami urywać się z lekcji na świetlicę. Usłyszałem kiedyś, że moja szkoła była budowana dla 600 uczniów, a nas było ponad 2000. Po prostu lata wyżu demograficznego. A skąd ta złośliwość? No bo przecież, skoro ja miałem przegwizdane, to niech młodym też trochę wiatr w oczy zawieje.
 Punkt 2 – Ojcowska złość.
I w tym momencie popatrzyłem na korzystającego z świątecznego wolnego, mojego już prawie 12-to letniego, radosnego Pokemunika. I  rura mnie zmiękła. No nie… Miałby Synio w soboty do budy chodzić? Pomysł całkiem do bani.
Punkt 3 – Przemyślenia filozoficzno-historyczno-jakieś tam.
Na przestrzeni dziejów, różne filozofy knuły, jak tu człowieka uszczęśliwić. Choćby nawet tego szczęścia nie chciał. I tworzyli różne teorie i ideologie. Gdy zaś próbowano te mądrości wprowadzać w praktyce, to powstawały komunizmy i inne -izmy. A te doświadczenia i eksperymenty na społeczeństwach, kończyły się tak, jak kończyły. 
Punkt 4 – A może by zastosować takie rozwiązanie?
Podobno szkoły mogą być zmuszone do tego, żeby gnać w soboty Szkolników do ławek. Co jest jednak dosyć dziwne, bo jako społeczeństwo, niestety starzejemy się coraz bardziej. I żadne, nawet najbardziej optymistyczne prognozy, wyżu demograficznego nie zapowiadają. Skoro jednak mądre z ministerstwa tak twierdzą, to może tak być. Przecież podobno oni wiedzą co mówią… Może więc my rodzice, nie oburzajmy się i nie złośćmy. I zgódźmy się na to, ale pod jednym warunkiem, że w soboty będą się odbywały zajęcia nieobowiązkowe.
Oj, chyba mnie poniosło… Toż to całkiem utopijny pomysł. No bo tak mi się wydaje, że lekcje nieobowiązkowe, to religia i etyka. Etyka to fikcja, ale lekcje religii tylko w soboty? Ups… Chyba prawdę Kumpel o mnie mówił, że Wywrotowiec jestem.
No dobra, już prawie Sylwester. Więc Wszystkiego DOBREGO w Nowym Roku. A ten 2019 ze względu między innymi na wybory, zapowiada się bardzo ciekawie.