Wiedziałem że tak będzie…

…Oczywiście jestem w pracy…
Wiem robi się to już pewnie nudne i tak dalej, i tym podobne… Cóż jednak mogę na to poradzić? Przecież to taki rok – 2017. A propos roku, a właściwie to rocka? To już drugi dzień siedzę w takich klimatach Country Western Rock. I na dodatek w takich bardzo ciężkich i mrocznych… Tak mnie wzięło, bo kupiłem wczoraj struny do jednej z gitar. Struny nylonowe, miękkie. Co prawda nie przepadam za nylonami, ale mam jakoś tak dziwnie słabe paluchy. Ciekawe dlaczego???
Kupiłem tę gitarę w ubiegłym roku, za całe 50 złotych. Nie jest to cudo, ale swój urok ma. A gdy dziś założyłem struny nylonowe, to nawet czasem mnie zaskoczyła. Od razu uprzedzam, nie jestem muzykiem i nigdy nim nie będę. Po prostu lubię szarpać za struny… Działa to na mnie trochę gaśniczo… No i jakieś hobby trzeba mieć.

Na ten moment mam cztery gitary i wszystkie są w jakiś sposób do mnie podobne. Wszystkie mają różne defekty i braki. Wymagają też fachowych napraw i opieki. A jedna to nawet kwalifikuje się na SOR. Dostałem kiedyś od Mariusza bas-gitarę Defila ze złamaną główką gryfu. Leży na strychu i czeka… Dzwoniłem niedawno do jednego lutnika. Niestety, gdy usłyszał, że to Defil, to mnie spławił. Cóż, pewnie będę się musiał sam tym zająć. Nie bardzo jeszcze wiem jak to zrobić, choć już pewne wskazówki w necie znalazłem. A zresztą… Kiedyś musi być ten pierwszy raz…
Mam czasem przebłyski czarnowidzenia. I to na dodatek takie, które się po latach sprawdzają. Tak było w połowie lat 90-tych. Twierdziłem wtedy, że Rosja Jelcyna to i owszem chaos, anarchia i jeden wielki bardak. Ale że za lat 20 może 30, podniesie się z tego upadku. Moi ówcześni dyskutanci naśmiewali się ze mnie, sypiąc setką argumentów. No cóż, muszę się przyznać, pomyliłem się. Rosja zaczęła się podnosić wcześniej.
Po roku 2005 zaświtało mi w głowie, że ja już jestem za stary na emeryturę. A nie miałem jeszcze lat 30 -tu. Jestem za stary i już. Różne ludzie patrzyli na mnie mocno zdziwieni, że takie bzdury wygaduję. Niestety w czwartek otrzymałem potwierdzenie tych przemyśleń. Dostałem pismo z ZUS. Ale teraz krótki, muzyczny przerywnik:

Z treści pisma wynika, że gdy będę pracował do 65 roku żywota mego i składki będą wpływać średnio w tej samej wysokości co do tej pory, to w tej najbardziej optymistycznej wersji emerytura będzie wynosić 194,68 zł.
Ha, normalnie Ameryka… tylko bez dolarów. I już mam czucie, jaki to się za kilka lat podniesie krzyk. No bo takich jak ja jest w tym kraju znacznie więcej. I będzie tak, jak przy 500+. Padać będą ostre słowa, że patologia. I będą znowu wykrzyczane krytyki, że jesteśmy sami sobie winni, bo się nie uczyliśmy i lepszych prac nie mieliśmy. No ja to i tak już patologia jestem, ale ciekawe jak te różne mądrołki powiedzą to kilku milionom rodaków… Oj będzie się działo. A ja lubię jak w społeczeństwie jest dym…
I kolejny muzyczny przerywnik:

Są dwa tematy, które powodują bardzo często konflikty i spory. To polityka i religia. Staram się ich unikać i nie dawać w nie wciągnąć. Politycznie jestem niezrównoważony, bo żadna mi koncepcja nie pasuje. A religia??? Jestem licencjonowanym historykiem, więc resztę pominę milczeniem…i
I tak już minęło mi 14 godzin dzisiejszej dniówki. Zostało jeszcze tylko 10 i fajrant. Na zewnątrz było dziś 29 stopni. A w środku całkiem przyjemnie. No i nie musiałem zbyt dużo się ruszać. Jutro młodszy Synio jedzie na kolonie, będę miał całe 10 dni wolnego. No i zostaje Jego komunijny komp. Muszę wymyślić jakąś sprytną koncepcję, jak wyprzedzić starszego Synia w gonitwie do niego. A mam przecież do wykonania tyle misji w Wiedźmina, że ho ho… A takie misje, to nie żart… to psikus…