Znasz prawo Paskala???…

Oto jedno z tych pytań, które tak często padały podczas różnych kopanych rozgrywek podwórkowych. Pytanie wykrzyczane cienkimi głosami, jeszcze bez tak charakterystycznej nikotynowo – alkoholowej chrypki.
– Znasz prawo Paskala???
– Kto kopnął, ten zapierdala!!!
Dotyczyło to oczywiście tych Trampkarzy, którzy w szaleństwie pogoni za piłką, nie trafili w bramkę a kopneli tak mocno, że piłka poleciała ho ho… No bo oczywiście, gdy wpadła do bramki, to już bramkarz zapierdalał bez dyskusji.
Na fuchę bramkarza było zawsze mało chętnych. A mi podpasowała jak się patrzy, a jak się nie patrzy to też pasowała. Nie musiałem dużo biegać, no chyba że po piłkę za bramkę. No i jakoś tak wychodziło, że piłki mnie się nie słuchały i zawsze się plątaczyły o nogi. A taki bramkarz to prostą misję do wykonania ma, to znaczy proste zasady. Ma nie puścić piłki do bramki. Nie ważne czym, rękoma, nogami, zębami czy dupą, ale ma nie wpuścić. No i muszę się pochwalić, że pomimo drobnej i nikczemnej postury, całkiem nieźle sobie radziłem. Nie mniej ważnym argumentem za bramką, był też fakt, że mogłem sobie smoczyć faje podczas gry. No bo przecież to nie ja biegałem za piłką, to piłka podbijała w moją stonę.
No i znów wspomnieniowo nawineła mi się Pani Kłoczewska. Oj Ona to miała szczęście, gdy przechodziła koło boiska szkolnego. Wspominałem już jak trafiła na małpy. Innym razem wypadło na wściekłego Andrzeja Dzieja SitkaCoś Mu nie wyszło i puścił ostrą wiąchę. A wiąchy krwiste to on potrafił wywalić. A ja w szkole usłyszałem o bluzgających piłkarzach. No i oczywiście przyuważyła, że bramkarz czyli ja, stoi w bramce z papierosem w ustach i piłkę łapie.
Oj tam, oj tam… W następnych latach czasem się zdarzało, że graliśmy po spożyciu jabłuszka kupionego na mecie u Wacka.
Czas na muzykę:

Jesteśmy tacy sami
Mali, smutni, zarozumiali
Nasza rewolucja upadła
Możemy zasiąść do kolacji
Nasze drogi się rozchodzą
Każdy wreszcie myśli
Powtarzamy to co robią
Ludzie z których się śmialiśmy

Jesteśmy tacy sami… 

Jesteśmy tacy sami
Mali, głupi, zarozumiali
Umiemy teraz robić
Rzeczy, którymi gardziliśmy
Nasze drogi się rozchodzą
Każdy wreszcie myśli
Powtarzamy to co robią
Ludzie z których się śmialiśmy

Jesteśmy tacy sami… 

Młodzi konformiści
Wczorajsi anarchiści
Jutro w biurze
Zabiją kogoś wzrokiem
Gwiazdy intelektualnych sporów
Ambitne, przemądrzałe
Czy mają coś do powiedzenia?
Zapytaj siebie!

No i grana z joutuba:

A tak mi się przypomniało. Dlaczego??? A skąd ja to mogę wiedzieć.

 

Dziś w pracy zastosowałem patent ułatwiający mnie robotę. Gdy prokuratory i urzędniki kończą pracę, to zdają mi klucze pokojowe. No i mówią, czy do sprzątania, czy nie. I ja wtedy odkładam je dla Pań sprzątających lub wieszam w szafce. No muszę się przyznać, że słuch już nie ten. I ja już też niezbyt skoncentrowany, bo tylko czekam aż wyjdą i będę mógł zamknąć ten pierdolnik.
A dziś miałem błyska. Na jednej kartce napisałem zielonym markerem Do sprzątania a na drugiej różowym Bez sprzątania. I te dwie kartki przed godziną piętnastą położyłem na bufecie, za którym siedzę w dzień. No i patent chwycił. Zaczęli mi układać na kartkach, według życzeń.  Ogólnie reakcja była bardzo pozytywna, co mnie mile zaskoczyło.  Było trochę komplementów i no… Koparka mnie się trochę rozchachała.
Dopiero 7 czerwca, a już mam pół miesiąca wypracowane. O to ja rozumiem. Pach pach… I później długo długo wolne. I może sobie nawet zaśpiewam: Lato lato lato czeka…
Kurza twarz – przez tyle lat nie miałem latem wolnego, no bo to przecież środek sezonu był…  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *