Kilka słów o siłach. Część III.

Wypadało by zacząć od jakiejś mądrości, ewentualnie od jakiegoś mędrkowania. I tu zaczerpnę z księgi mądrości i powiedzonek Majstra, który w najmniej spodziewanym momencie walił na przykład tak:
– Siły są dwie – jedna pcha, druga ssie. 
Po czym zadowolony, zaczynał Majster sobie nucić: 
– Jakieś szczeniaki, zajebali mnie gumiaki…
A skąd się nagle ten Majster wziął? A stąd, że żyję normalnie tym remontem. Chłonę go każdym porem skóry. Ten kurz, ten brud. I czuję, że żyję. Pomimo bólu mięśni i kości. I nie ważne, że sapię i dyszę jak stara lokomotywa. I pot ze mnie spływa… I to nic, że choć chciałbym zapierdalać jak Wywrotowiec, i choć ruchy mam te same – tylko niestety dziesięć razy wolniejsze. A co tam dziesięć? Nawet dwadzieścia razy wolniejsze… Ech… Kurwa, jak bym chciał wrócić na remonty… Niestety, zawodowo już ten etap mam za sobą.
Z ważnych spraw to trochę się dzieje ostatnio. Już nie śpię na strychu. Mam mój jest ten kawałek podłogi. Tak, tak… Gdy tylko mnie się udało kawałek zrobić, to od razu się przeprowadziłem. A wczoraj ostatecznie dokończyłem i jeszcze z Młodym pomalowaliśmy pokój. No i szafę złożyliśmy. Zdolne z nas Siu… no te, Ptaszki…

Oj to się nawiosłowałem szpadlem tej gruzowej ziemi, nawiosłowałem. Każdy sztych dokładnie czuję w łapach i nogach. 

Następną nowością jest to, że dziś jestem na nowym obiekcie. Kierownictwo widać uznało, że już mi się wzrok poprawił na tyle, że można mnie zdjąć z kliniki okulistycznej. Rozumowanie ze wszech miar słuszne. I przyjąłem je z pełnym zrozumieniem i akceptacją. Inni przecież też niech mają szansę na badania wzrokowe. Fakt – faktem, nastąpiła poprawa oczna. Widzę więcej pieniędzy… To znaczy, może nie więcej a dłużej. No ale medycyna teraz cuda czyni…
Pracuję już 8 miesięcy w ochronie, a to jest czwarty obiekt na którym jestem. I to nie tak, że narzekam z tego powodu. Wręcz odwrotnie, bardzo się cieszę. Mam tak, że gdy za długo w jednym miejscu siedzę, to mnie owsiki w dupę gryzą. A tak coś się dzieje. Nowe miejsca, nowi ludzie, nowe doświadczenia. Byli drogowcy, była służba zdrowia a teraz jest wymiar sprawiedliwości. No i dużym plusem jest to, że teraz robię na zmianach 24-godzinnych. O to, to rozumiem. W siedem dni odjebać pracowniczo cały miesiąc jak jakiś Rabadżu.
W tytule jest o siłach. No to może warto wspomnieć o siłowaniu się.
Akcja ta działa się w 2005 roku w Kobylanach koło Terespola, na budowie kolejowego przejścia weterynaryjno -fitosanitarnego. Oj powalczyłem na tej budowie… Najpierw dla hochsztaplera Burka, a później dla obszczynoga Waldka. To między innymi tych dwóch Magików przyczyniło się do moich problemów ocznych, bo gdy dla nich robiłem, nigdy kasiuty nie widziałem.
Waldek działał w branży okienno – drzwiowej. I takie miał zlecenia w Kobylanach. Pojechaliśmy we trzech: Waldek, Krzycho i Ja. No chłopaki to dobra waga, podchodzili pod wyniki trzy cyfrowe. A ja co? A ja średni luzik, 59 kilo przekraczałem, gdy wynosiłem z budowy piach w kieszeniach i butach.
Montowaliśmy akurat przegrody przeciwpożarowe. Chłopaki chwycili za ramkę i poszli na II piętro. Na odchodnym jeszcze Waldek do mnie rzucił:
– A ty na co czekasz? Nie gap się, tylko bierz to skrzydło i zapierdalaj na górę. 
A we mnie jakby piorun pieprznął. Krwiste plamy w oczach, dym z uszu buchnął. 
– Czekaj Chuju, już ja ci pokażę. 
Wryłem się tenisówkami w beton. Stęknełem, pierdnełem, ale drzwi poderwałem do góry. I krok, po kroku. Stopień, po stopniu na II piętro dźwigałem. Waldek gdy mnie zobaczył z tym skrzydełkiem, to zbladł.
– Ty, ja tylko żartowałem.
– Teraz to spierdalaj.
Tylko tyle dałem radę wycharczeć z zaciśniętego gardła. No ale dotuptałem do końca. Tylko przez jakiś czas nie mogłem papierosa w palcach utrzymać. Od tego momentu Waldek gdy widział, że z uszu dym mi wali a oczy nabiegają krwią, spiepszał na drugi koniec budowy.
Jestem bykiem zodiakalnym i jak te byki z bajek, łapię czerwone oczy i dymek z nosa. Zaciskam zęby i dam radę, sam… I to też jest jakaś siła. Co prawda destrukcyjna siła wspierana negatywnymi emocjami. Siła by siłować się ponad siły…

220 myśli w temacie “Kilka słów o siłach. Część III.”

  1. Строительно-монтажные работы на высоком уровне. Пластиковые окна, входные и межкомнатные двери, заборы, кровля и фасад.
    http://plaststroy64.ru/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *