Kilka słów o siłach. Część II.

No i znów nocka na strychu. Z pająkami, myszami i warczącymi prawie cały czas samochodami.
No tak, w części pierwszej tylko o tym bąknołem. Uwaga!!! Kilka słów wyjaśnienia. Na okres zdziałania nowej podłogi, śpię na strychu.  I dziś to już będzie czwarta. Tak wyszło – szeleszczę jak mantrę, taki rok 2017. Nocki cztery, bo wczoraj spałem w chałupie. Młodszy Pokemun był na gościnnych występach u Babci. 
To strychowe koczowanie ma jednak na mnie całkiem ciekawy skutek uboczny. Otworzyło ponownie bowiem drzwiczki wspomnieniowe. Przypomniały mi się bowiem dwa inne strychy. Strychy na  chałupkach których już dawno nie ma. Na Osiedlu Młodych (Serbinowie) które też już wygląda zupełnie inaczej.
https://www.google.pl/maps/@52.0263541,23.1472718,3a,30.7y,348.15h,86.8t/data=!3m6!1e1!3m4!1sRI7YMf3RoUU0-QZOIp2q4A!2e0!7i13312!8i6656?hl=pl
Na tych guglowych mapach widać fajne urządzenia sportowe. W drugiej połowie lat 80-tych stały w tym miejscu jeszcze dwie małe chałupki. Drewniak i murowana. Właścicielami było pewne małżeństwo, chyba zseparowane. On mieszkał w murowanej a Ona w drewniaku. Całość została wywłaszczona przez państwo z przeznaczeniem pod rozbudowę SP nr 6. Babka się wyprowadziła a facet zmarł w swej chałupce. Odkryto to dopiero po kilkunastu dniach.
W każdym razie latem 1988 roku, gdy tylko okazało się, że te chałupki stoją puste, wprowadziła się do nich pewna wesoła banda Obszczynogów. Banda uprawiająca namiętnie ekstremalnie wyczynowy sport, czyli gonitwy na budowie kościoła i plebani. Dokładnie tych po drugiej stronie ulicy Wyszyńskiego, a wtedy jeszcze Piaskowej. Kilka lat później mówiłem, że zajmowaliśmy się Sprintem na orientację przez przeszkody. Nazwa adekwatna, ale to będzie dobry temat do innego wpisu.
Jedynym nadającym się miejscem na zrobienie kanciap były tylko strychy. No to tak zrobiliśmy. Liny, podciągi, włazy zabezpieczone na szyfrów pięć. Co i tak nie uchroniło przed nalotami Starszej Bandy obstawiającej regularnie w tym czasie okolice Serbinki. Większość z nich miała wtedy zainteresowania punkowe, więc nam z kanciap robili rozpierduchę. Nie pomagało też to, że część z nas miała w tej starszej bandzie rodzonych braci. Starszemu rodzeństwu się w główkach popierdoliło chyba od nadmiaru bałand i brali się za wychowywanie. Co ciekawe, fajek nie chowałem przed rodzicami a tylko przed Bracholem. O ten jak tylko miał okazję to mi je podbierał.
No i tak minęło lato i jesień 1988 roku na gonitwach na budowie, przysiadówkach w kanciapach strychowych, przy fajkach i kartach. Kąpielach w bajorkach. Grze w piłkę na sąsiednim boisku. No i na takich różnych…
Przy okazji skolegowałem się z chłopakami Władka Rózgi. Już niedługo chałupa Władka miała się stać na kilka lat takim drugim domem. No ale to już inna opowieść…
A co do mego aktualnego strychu… Wstałem dziś zapuchnięty jak po dłuższym okresie płynnego patologizowania… A to pierdolone sterydy znowu namieszały. I taki błysk, że są siły które i tak robią ze mną to co chcą. I jak to mówił wujcio Ila : Ja mam silną wolę. Jest tak silna, że robi ze mną to co chce.
Mam dziś na noc do pracy, więc biorę się za podłogę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *