Śladami Patologii – Witaj Belwederze.

No i co ? Mówiłem, że patent fajny. No to działajmy, dopóki możemy. Oczywiście jest to nieoficjalna 2 część „Śladami Patologii”.
Czy wspominałem, że mam wszystkie uprawnienia prezydenckie? I że nikt mnie w tym temacie nie kiwnie, bo odczuje to dziwnie? A już wiem… Miałem kiedyś o tym napisać. Dziś jest dobry moment, by zmienić to kiedyś na teraz. No to jedziemy z tym koksem…
Od dawna dumam jak łapnąć ten temat. Mam go pod deklem od lat. A teraz spróbuję na zdań misterny szyk przerobić. No to punkciki, by było po mojemu, czyli łatwiej.
1.
Jeden z naszych prezydentów jest znany z tego, że przeskoczył przez płot. Phi… Też mi wyczyn. Przez płoty to ja skakałem zawodowo. Najlepsze jabłka rosły zawsze za płotem. Nie wiem dlaczego, może w PRL-u były takie specjalne odmiany? Z Robsonem lubiliśmy szczególnie papierówkę na rogu Piaskowej i Leszczynowej ( dziś to róg Leszczynowej i Wyszyńskiego). No to były akcje ekstremalne. Mieszkał tam nerwowy facecik. Potrafił z siekierą wyskoczyć.
Przez kilka sezonów wiosenno-jesiennych naszą ulubioną zabawą był berek na budowie kościoła i plebani. I co jakiś czas trafiał się jakiś dorosły pojeb któremu to przeszkadzało. Pewnie nam zazdrościli, że sami są za starzy na takie zabawy. No i próbowali któregoś z nas złapać. Naiwni… Ewakuacja przeważnie kierunkowała się na płot.
2.
Ten sam prezydent był elektrykiem i pracował w stoczni. No ja też mam epizod stoczniowy w życiorysie. Pracowałem w stoczni marynarki wojennej na Oksywiu. Z elektryką też mam dużo wspólnego. Zdarza mi się czasem błysnąć. A jak się dobrze skupię, to nawet zajarzę. Z niejednym prądem się też skopałem.
3.
Mamy prezydentów generałów, historyków, prawników, alk…no tych co dużo potrafią spożyć. I tu też pasuję. Mam kategorię wojskową „D” jak dowódca. Licencję na bycie historykiem na UMCSie mnie dali. Dwie sprawy sądowe wygrałem. Co prawda proste, ale nie takie głupoty w CV się wypisywało. A z tym spożywaniem? A z tego to też mam Doktora Honoriskałza.
4.
Jestem bojownikiem o wolność i demokrację. Jak miałem ze 4-5 lat, to mnie koledzy z podwórka namówili do rzucania kamieniami w przejeżdżające samochody. A ja oczywiście za cel swej akcji musiałem wybrać Milicjantów. Z faktu, że niewiele z tego pamiętam, wyciągam wniosek, że pałowanie musiało się odbyć. Nie wiem tylko kto pałował – Milicjanty czy Ojczulek.
5.
A teraz najważniejsze. Jestem z zawodu kucharzem. Czyli nauczyli mnie w szkole mieszać. Oj mieszać to ja naprawdę potrafię. Czasem jak namieszam – to później sam się za głowę łapię, jak mnie się tak udało.

 

A to mój plakat wyborczy: Głosujta na mnie, no bo czy z takim nosem można kłamać?
 A teraz na Belweder…
Belweder – blok na ulicy Piaskowej w Białej Podlaskiej. Wybudowany na początku III RP (chyba? tak mi się wydaje, chociaż mogę się mylać). Dlaczego taka nazwa? Nie wiem, ale może kiedyś się dowiem. Belweder miał też chyba w pewnym okresie inne znaczenie, był to stan umysłu.
Na Belweder zawędrowałem latem 1993 roku. Eskimos zaszczepiał we mnie wtedy zainteresowanie gitarą i gandzią. Na belwederowej rampie były wtedy do tego idealne warunki.

 

Na jełopę nie padało. Można było usiąść, a nawet się położyć. Nikt się nie czepiał ostrych dźwięków mej gitary zdziałanej w CCCP. Gitary która trochę rączki wykrzywiła. No i psy podczas tzw. śpiewu nie uciekały, bo ich i tak już dawno nie było. Psy z urzędu czyli Policaje, też jeszcze regularnie nie zaglądali. A może to był okres gdy społeczeństwo było bardziej wyluzowane?
Na fotce zaznaczyłem, gdzie siedziałem ja. Eskimosa nie rysowałem. Przekroczyło to moje i tak szerokie uzdolnienia. Po drugiej stronie rampy (a na zdjęciu po lewej)  i na trzepaku (fotka zaraz będzie) przesiadywała ekipa pod wodzą Adasia Hakena.

I tu serdecznie macham łapą Ilonie i Pawłowi. Za belwederowe wspomnienia i  za to że regularnie czytacie mego bloga. Facebuk twierdzi że jesteśmy z Iloną bliźniakami. A skoro facebuk tak mówi, to wie co mówi.
Chciałbym napisać o Belwederze z tamtych lat i łapię się na tym że nie wiem jak. I nie wiem co. To chyba naprawdę był stan umysłu. Przychodziłem na Belweder i siadałem na rampie. Odpalałem papierosa. I nagle zza rogu ktoś wychodził. I jeszcze ktoś. I ktoś… Nagle puste miejsce zapełniało się ludzikami, którzy po prostu byli w tym miejscu. I już coś się działo… Choćby się nic nie działo.
Gdy tak teraz patrzę z perspektywy lat życiorysowych, to mam takiego błyska, że magię danego miejsca tworzą pewni specyficzni ludzie. Gdy ich zabraknie, znika też magia tego miejsca. Takim czarodziejem z Belwederu był chyba Adaś. Jak Go zabrakło, zniknęła magia.
Ś.P. Adaś Haken – czarodziej z Belwederu. To Twojej pamięci. Adaś gdy kiedyś się znowu spotkamy, to pójdziemy czołgiem tak jak na ognisku u Żółtego.

 

44 myśli w temacie “Śladami Patologii – Witaj Belwederze.”

  1. Piekne zdjecie Adasia. Cały on. Super napisałeś. Patrzę i patrzę, czytam i czytam i sama sie do siebie uśmiecham 😉

  2. Para pemain yang berkeinginan mencoba permainan mengasyikan Judi Slot
    online tentunya dapat menjalankan registrasi lebih-lebih dulu, para pemain cukup masuk ke menu daftar lalu
    mengisi data data diri untuk kebutuhan transaksi yang akan dilakukan nantinya.
    Mulai dari nomor rekening, nama rekening, email dan juga nomor telepon pada form registrasi.
    Pastikan selalu data yang didaftarkan adalah valid sebab setiap transaksi seharusnya memakai data yang
    valid dan benar untuk memudahkan progres. Pelaksanaan registrasi tidak memakan waktu lama dan juga transaksi yang dikerjakan juga
    hanya 5 menit saja. Ayo segera bergabung di Winsport77 dan temukan profit bonus menarik dari kami.
    Permainan judi slot88 online terpercaya Winsport77 yang akan menjanjikan kemenangan cuma
    untuk anda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *