PRRrrr…

PRRrrr… Kierowco.

Zjeżdżamy na pobocze i włączamy awaryjne. Czyli, jak za dużo myślę to mnie jełopa boli.

– Tym razem piszę na czerwono, a co… Zresztą zacznę od marudzenia, bo jak marudzę to znaczy że żyję. 
– Nie krępuj się…
– Rutka to mnie chyba chciała wrobić, albo po naszemu wpierdzielić na minę.  Rzuciła wczoraj kilka zamglonych sugestii dotyczących tego wpisu. A ty myśl… Oj dumałem nocką w pracy, oj dumałem. I dumałem, dumałem, dumałem… I wydumałem, że mnie od tego dumania jełopa boli.
– Nie marudź. Mało Ci przypadłości? Mama mówiła, że myślenie to proces bezbolesny.
– A to już jest niezgodne z moją podstawową życiową filozofią. Czyli, jak za dużo myślę to mnie jełopa boli. Zresztą o główkę staram się dbać. Jak zimno to w czapce chodzę, bo nie chcę skończyć jak pewien Skin z piosenki . Miałem co prawda okres ciężkiej zawiechy, gdy mi w 2013 rezonans magnetyczny głowy z kontrastem zrobili. Zrobili i stwierdzili, że nic nie ma. A mną pozamiatało. No że inny jestem, to tak trochę wiedziałem, ale że Pustak… 
Oj długo mnie tak klepało, długo. No bo dlaczego ja? Byłem przecież grzeczny. I jak ja dalej będę żył? A co ludzie powiedzą, jak się dowiedzą? Sponiewierały mnie te troski, wytargały. Nie mogłem spać, nie mogłem jeść. Ech…
Z tego wszystkiego to głowa zaczęła mi opadać.  I coraz bardziej taka ciężka się robiła. I… I normalnie złapałem błyska. Olśniło mnie jak elektryka który językiem sprawdzał, czy napięcie jest w kablach. Eureka… Skoro mam ciężką głowę, to nie może w niej nic nie być. Mało tego, pewnie mam super ekstrawagancki mózg którego nie są w stanie nawet na rezonansie wykryć.
Na rezonans ponownie boję się jednak iść. A jak się kapną? Nazwą mutantem i będą chcieli doświadczenia robić?
– Cały powyższy fragment potwierdza wspomnianą ekstrawaganckość.
– Hm, nie wiem o co chodzi. No ale skoro tak mówisz, to na pewno masz rację. A kto ma rację, ten robi dziś kolację.
– A wiesz dlaczego marudzenie nie ma przyszłości?
– I nastąpił moment którego się najbardziej bałem. Czuję w tym jakiś podstęp. Czy twoje pytanie ma trzecie dno i osiem ukrytych znaczeń?
– Bo nic z niego nie wynika.
– Ej ale ja lubię sobie pomarudzić.
– Samopoczucie w danym momencie to tylko stan skupienia – jak w przypadku wody – czasem nieruchomiejesz skostniały z bólu, a czasem parujesz fantazją. Należymy do ludzi o zmiennym stanie skupienia, więc nie wolno nam przyzwyczajać się do żadnego z nich, a raczej nauczyć się w każdym funkcjonować.
– Czekaj, czekaj, czy ja dobrze jarzę? Czy chodzi o to, że ma na nas wpływ nasza emocjonalna temperatura?
– Bez planowania i oczekiwań. Optymistyczna strona chorowania w naszym przypadku jest taka, że zawsze jest duże prawdopodobieństwo poprawy samopoczucia po bezruchu, bólu i niemocy. Więc trzeba ze świętym spokojem wrzucić te światła awaryjne, pozwolić głowie opaść i bez paniki poczekać na odwilż sprawdzając powolutku te wszystkie obwody utajone przed rezonansem.
– O tak.
– Jesteś mutantem, X-menem. Już się kapnęli, tylko jeszcze nie wiadomo jak prawidłowo wykorzystać takie zdolności, albo opanować.. Zostawili to do naszych indywidualnych eksperymentów nad problematyką panowania umysłu nad ciałem..
– A myślałem, że się nieźle maskuję.
– „Miastenia nie boli”, prawda? Boli życie z miastenią. Boli głowa, oczy, kręgosłup, żołądek i wszystko co do niego przyczepione, bolą ręce, nogi… różnie.. Ale to tylko stan skupienia, znany jak własna kieszeń. Wiadomo jak się do niego odnieść, wiadomo kiedy z nim walczyć, a kiedy to bez sensu i trzeba „przezimować” bez marudzenia i załamywania rąk. Bo kiedy ból i strach robi się trudny do wytrzymania, to zbliża się też moment, w którym puści.. Przypisując mu większe znaczenie niż ma w rzeczywistości, pozwalając by Cię wyprowadzał z równowagi – karmisz go własnym układem nerwowym. Może właśnie tam był Twój umysł podczas nerwowej zawieruchy, chował się przed pożarciem zwojów przez troski. Zrobił PRRR.. i przetrwał w, najwyraźniej, doskonałej formie.
– No dobra rozstrzygnijmy to definitywnie. Masz potrójną rację. Ha, mam Cię. Będziesz przez trzy dni robić kolację.

25 myśli w temacie “PRRrrr…”

  1. No poplakalam się……..ze sniechu?ten styl pisania i niesamowity dystans do siebie – JESTEŚ WIELKI i tak trzymaj?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *