Skaczą literki jak wściekłe pchełki

Miało być inaczej a wyszło jak zwykle. Czyli walę temat na bieżąco. Często mówię, że jak za dużo myślę, to jełopa mnie boli. I to się sprawdza w tym blogu. Dumam, dumam mam koncepcje i pomysły które układam, ustawiam, pożądkuję. A i tak przeważnie wychodzi tak, że temat pojawia się nagle i trafia na tapetę.
Mam jedno zboczenie… Ups… No dobra, dobra. Tych zboczeń jest więcej. Ale to nie znaczy, że zaraz będę się rozgolaszał tzn. uzewnętrzniał i wywlekał wszystkie. Ja też jestem niczym pewien Ogr, mam warstwy jak cebula.
Wracając do tego dziwactwa mojego, to jestem literowym perfekcjonistą. Lubię pisać poprawnie. Stawiać właściwe litery. Te wszystkie nasze ogonki, kreski. Czy dziwaczne litery pisane np: raz jako ż a innym razem rz.  A zawsze czytane jako …
Co do samej ortografii, no to wybitnym asem nigdy nie byłem. W szkole podstawowej nigdy nie dostałem nawet 3= ( słownie: trzy z dwoma minusami) z dyktanda. Tu jednak jestem dla siebie łagodny. Nie wstydzam się błędów ortograficznych. Zaś bardziej martwią mnie literówki.
No właśnie, gdy zapierdzielam długopisem w kajecie, to nie ma problemu. Cała draka dopiero się dzieje, kiedy walę paluchami w klawiaturę. Mimo tego, że nie piszę szybko i patrzę na klawiaturę, to robię literówki. I po prostu… pi…pi…pi…pi pi pi …pi.
No z lekka mi ulżyło. I ten, tego… pi…pi …pi… no już.

Nie zawsze tak było. Tak się dzieje od kilku lat. Gdy tak robię pamięciowy skaner, to łączy mi się to z Miastenią. Zaczęło się gdzieś w tym samym czasie i wraz z nią coraz bardziej się nasila. Co więcej, układa się to w pewien schemat. Nie trafiam we właściwe litery, ale te przylegające do nich z boku. Może nie był by to tak wielki problem, no bo takie babole przeważnie są oznaczone czerwoną linią i widzę co mam poprawić. Ale zdarza się przy wpisywaniu hasła. Teraz takie czasy, że coraz częściej musimy używać haseł bezpieczeństwa. Dobrze jak mogę włączyć podgląd hasła, gorzej gdy go nie widzę. A już pin do karty to wstukuję tak ostrożnie i powoli. A mimo to kilka razy się jebłem.
Kopał bym się pewnie z tego powodu. No bo co? Najprostsza odpowiedz? W jełopie się pierdzieli. Przyglądałem się jednak na forach, jak piszą inni Miastenicy. I zauważyłem częste występowanie literówek. To może jednak jest coś w tych moich podejrzeniach?

 

No i muszę tak zrobić. Czyli edycja.
P.S.  To tak jakby palce żyły trochę własnym życiem. Ja chce wcisnąć „S” i widzę gdzie ono jest. Palec zaś mówi takiego wała, bo wcisnę sobie „A”. I wciska. A ja cóż mam tylko trzy wyjścia. Ha ha ha. Nie tylko, bo aż trzy.
Mogę pójść do drewutni. Palucha na pieniek i siekierką – ciach. I liczyć na to, że już trzeci zmądrzeje i będzie współpracował. Drugie wyjście, zostawić literówkę i enterować. A mogę też tak jak dotychczas patologicznie poprawiać. UFF… DOBREGO.

43 myśli w temacie “Skaczą literki jak wściekłe pchełki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *