Wypadło na Mnie.

Na maturze ustnej z języka polskiego dostałem ocenę bardzo dobrą. No i zdziwko mnie jebło. Serio, serio… Byłem tak zaskoczony, że podczas ogłaszania ocen, poprosiłem Panią Dyrektor Poszalską o powtórzenie. A Ta jak zwykle łypnęła na mnie surowym wzrokiem i wygłosiła tekst z takimi ozdobnikami, że ho ho. Najważniejsze – potwierdziła.
Z tym zdziwkiem to nie przesadzam. Z trzech pytań, do dziś zapamiętałem tylko jedno. Chodziło o pokrzepienie serc Potopie Sienkiewicza. No to pierdaknołem im wykład o wojnie, bardziej znanej jako Potop Szwedzki, nic nie mówiąc o jakichś sercach. Na drugie coś tam bredziłem. A na trzecie to powiedziałem, że nic zupełnie nie wiem. Więc moje zdziwko z oceny, było jak najbardziej uzasadnione.
Nie wytrzymałem i spytałem Polonistę z komisji, już wtedy starszego pana: Dlaczego ja? A On krótko wypalił: Ktoś musiał dostać. Wypadło na Ciebie. Zaczął co prawda tłumaczyć, że tak fachowo o tej wojnie mówiłem, aż po chwili nikt już nie słuchał oprócz Polonistów. No i że nieźle nawijałem, to piątka się należy. To wszystko jednak nic. Te dwa krótkie zdania stały się częścią fundamentu filozofii mojego życia.
Czasem gram w toto lotka. To znaczy w lotto. Często proszę o ten kupon trafił, no i naprawdę nie wiem dlaczego mi się zawsze trafia ten chybił. A tym bardziej, że jestem od kilku lat bardzo grzeczny. No więc piątka to powinna mi się chyba ustawowo należeć. Skłamał bym gdybym napisał, że nigdy nic nie trafiłem. No przecież raz trójka była.
A co te lotto ma do rzeczy? Hm, właściwie to już może przejdę do meritum. Kasiuty w loteriach nie wygrałem, za to dostałem rzadką chorobę. Podobno jest nas w Polsce 3500 – 5000 chorych. Wypadło na mnie, mam Miastenię Gravis.
O tym właściwie będzie ta kategoria: Wypadło na Mnie, czyli chorobowe smęty. Może ktoś pytać, co to ma wspólnego z patologią? A ma i to dużo. Jako osoba niepełnosprawna, mam pewne przywileje i ułatwienia które nie przysługują zdrowym (I z których staram się jak najbardziej korzystać). I w zależności od ideologiczno – polityczno – umysłowego punktu widzenia, mogę być postrzegany jako pasożyt na zdrowej tkance społecznej.
Czyli PATOLOGIA.  

 

6 myśli w temacie “Wypadło na Mnie.”

  1. Przypomina mi to analogiczną niemal sytuację na mojej maturze z historii. Okazało się, że napisałam najlepiej z całej szkoły (ha ha) i zostałam publicznie wyróżniona. Celujący. Myślałam, że spadnę z krzesła w tych moich glanach do długiej spódnicy i czerwonych włosach 🙂 zdziwko mnie… jebło nieźle 🙂 NIKT się nie spodziewał, a najbardziej „życzliwe” koleżanki, które cieszyły się, że czasem wdawałam się w pyskówki z nauczycielami i miałam tym samym przerąbane po całości 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *