Retrospekcja papierosa cz.5 – Małpy.

Na budowie kościoła robotnicy pracowali od 7 do 19. Dopiero  jak oni schodzili, to my mogliśmy wejść żeby się ganiać na budowie. Do tego czasu coś trzeba było zorganizować, żeby się nie nudzić.
Jednym z takich miejsc była kępa drzew, na których mogliśmy zrobić wstępną rozgrzewkę. Dużym plusem było to, że na budowę mieliśmy z 200 metrów.
Nie był to jeszcze wtedy teren ogrodzony, tak jak jest to dzisiaj. Ludzie więc sobie tamtędy drogę skracali. A teraz to teren szkolny.
Któregoś dnia podczas takiej rozgrzewki, dróżką przechodziła Pani Kłoczewska, wychowawczyni mojej klasy „c”. I usłyszała z drzewek gromkie „Dzień dobry„. Zatrzymała się. Popatrzyła na nas i spytała, czy wiemy jakim jednym epitetem by nas określiła? Na to Ziomek – Małpy. Babkę zatkało. Nic nie powiedziała, tylko obróciła się na pięcie i poszła. 
Następnego dnia miałem z Nią lekcje.  No i przyznała się, że chciała nas nazwać Palacze. Gdy ten jednak wyskoczył z małpami, to słów jej zabrakło.

Jeden komentarz do “Retrospekcja papierosa cz.5 – Małpy.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *