Retrospekcja papierosa cz.4 – Kasa.

Było już sporo o papierosach, nic o forsie na nie. A przecież powszechnie wiadomym jest że: Papierosy, nie włosy na … w miejsce kropek sami coś wstawcie … nie rosną. 
Historycy używają takiego pojęcia jak linia Łaby. Co to takiego? W skrócie to umowna linia podziału Europy. Na zachód od Łaby mieszkają ludziki bogatsze, kulturalniejsze, ogólnie takie lepsiejsze. A na wschód … no to odwrotność czyli wschodnio – europejska dzicz. Dodałem europejska specjalnie, by odróżnić nas od Azji. Polska też została podzielona na AB. Jest też podział geograficzny, na wschód i zachód od Wisły.
A ja do uporządkowania tych bazgrołów, tzn. były by to bazgroły, gdybym analogowo pisał, wprowadzę podział na PRL i  III RP. 
No ale już wschodzi słońce (oczywiście w tej mojej rodzinnej Polsce B). A wraz z nim taka mgła, że ho ho… Za minut niewiele przyjedzie zmiennik, a ja sruuuu do chałupy. Będę miał fajrant.
Robiłem pauzę gdy słońce wschodziło, a teraz walczę z klawiaturą a ono zachodzi. Uroki grudniowych dni – są cholernie krótkie.
Wracając do tematu kasiuty na fajki. Zaczepiam PRL.
Skąd miałem kasę? Spróbuję to jakoś prosto wytłumaczyć. Uwaga, chwila ciszy i pełne skupienie:
Kasę brałem z szuflady. Proste? Niby tak, niestety rodzi kolejną serię pytań, jak np. skąd się w szufladzie wzięła? No i zaczynają się schody. Jest to cały proces, który spróbuję prosto (o ile to możliwe) opisać.
Czas się przyznać, kasę do szuflady to ja włożyłem. Dostałem ją od Zdzisia. Zdzisio miał ją od Gienia. A Gieniowi kasę dałem ja. A skąd ja ją miałem? No przecież napisałem na początku, brałem ją z szuflady*.
Uff. Chyba się udało prosto wytłumaczyć.
No dobra, przeważnie miałem złotówki za butelki.  I tu słyszę ruch myśli. Jak to możliwe, ile trzeba było sprzedać butelek, żeby kupić paczkę fajek?
Odpowiadam. Dokładnie 3. Słownie – trzy. Trzy butelki po oranżadzie wystarczały mi na paczkę mocnych i jeszcze była reszta na cukierki.
Tak, tak. Był taki moment, że butelka po oranżadzie ( chodzi o typ butelki, była w nie też rozlewana woda sodowa czy mineralna ) poj. 0,33 l. kosztowała 30 złotych, a paczka mocnych 70 złotych. No i co kiwam?

50

100

Takie banknoty najczęściej miałem w tym okresie.

* To taka moja interpretacja patentu zaczerpniętego z którejś z książek Wiktora Suworowa. Wyglądał on mniej więcej tak:

Miejsce akcji komenda milicji gdzieś w ZSRR

– Skąd mieliście pieniądze?

– No jak to skąd? Z szafki.

-A w szafce to skąd się wzięły?

-No żona je tam włożyła. 

-A żona to skąd je miała?

-Dostała ode mnie.

-A wyście skąd mieli?

-No przecież mówiłem, z szafki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *