Obiad.

img_20161206_144538Smaży się.

Trzeba dbać o siebie, to znaczy o brzuch. Pora obiadowa, to pora święta. Nie gadam, nawet sam ze sobą. Michę daną przez Bozię trzeba szanować.
img_20161206_144928
Mam obrusik uniwersalny, ekologiczny, drukowany, recyklingowy. Stron 64, więc na długo starczy. Talerz kolorowy z Kubusiem Puchatkiem. A że taka kupka? No bo po co się bawić. Tu nie ma czasu na głupoty, tu trzeba wpiepszać póki ciepłe.
Do popicia jogurt. Oczywiście duży – 400g. Małe to piją mięczaki. Prawdziwy twardziel, jak np. Lemoniadowy Joe, to pije duży. A gdyby nastąpił dzień lotnika * , po dużym można więcej i bombardowanie jest showmeńskie.
Jest oczywiście też i kwiatek. Wiadomo to nie byle jaka garkuchnia, czy inny bar – kolejarz. No a pro po tej drugiej instytucji, to słynęła z kawy. U mnie też pora na kawę, ale taką budowlaną.

 Dzień lotnika – to taki dzień w którym co 10 minut na 5 minut się lata. Lata do kibelka, a na robocie np. do TOY TOYa.

UWAGA!!!   UWAGA!!!

Coś mi dziwnie w brzuchu chlupie.

 

14 myśli w temacie “Obiad.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *