Normalnie MacGyver.

Coś ostatnio robię za MacGayvera. No kurcze tak jakoś na mnie wypadło. W sobotę walczyłem z bojlerem, dzisiaj z generatorkiem. Wynik ? 2:0 dla mnie. Normalnie mistrz.
Dlaczego mistrz? Kumpel Czarek Wróbel Wróblewski opowiadał jak jego nauczyciel w zawodówce tak gderał. Patrzcie go jaki mistrz, tylko dotknął i spierdolił. Fajne. Też se tak czasem gderam.
Co do MacGayvera to przypomniało mi się:

Esesmani wpakowali MacGayvera w jednym z transportów do komory gazowej. Po chwili słyszą stukanie do drzwi. I głos MacGayvera:

– Panie Hans, panie Hans gaz się ulatnia.

Esesmani w śmiech. Po pięciu minutach znowu pukanie i głos MacGayvera:

– Panie Hans już się nie ulatnia. Zreperowałem.

Taki suchar. No ale suchar z młodości.
A wracając do moich potyczek, to ja ni ptaszka się na tym nie znam. Tak jakoś czasem się uda. Po prostu Patologia ale Mózg.
Najważniejsze że mam jeszcze z pół wiadra fazy na robocie. Lapek prawie naładowany, no i może uda się jeszcze raz.

19 myśli w temacie “Normalnie MacGyver.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *