I jak tu nie wątpić? I jak tu się nie bać?

Zanim zaczniesz czytać, posłuchaj.

Rok 1990.  

Minął rok od czerwcowych wyborów, pierwszych częściowo wolnych. Mój rocznik, rocznik – 1975 kończył szkołę podstawową. W tym roku ukazała się też ta płyta Kolaborantów. I ten utwór Wskazali ręką cel. Pierdzieleni jasnowidze, chociaż bardziej pasuje mi czarnowidze, zaśpiewali o mnie i moich rówieśnikach.
Mówili nam że jesteśmy przyszłością narodu. Że to my będziemy odbudowywać Polskę z ruin komunizmu. I że jesteśmy nareszcie wolni.
Tak, biegnijcie przed siebie. Wy Młodzi, przyszłości Narodu. A wokoło wszystko się waliło. To co jeszcze wczoraj takie stałe, dziś okazywało się niepewne i mogło już jutra nie dotrwać. I jak tu nie wątpić? I jak tu się nie bać?
Widziałem jak padło świata pół. Jak zimą 91 po Zatoce, USA zostało jedynym supermocarstwem, a wstrząsane wewnętrznymi torsjami ZSRR doczołgało się do końca roku, by spocząć na cmentarzu historii.
No ale pognałem. Prrr szalony koniu w gonitwie dzikich myśli. Słucham właśnie Illusion, nieźle ryje jełopę i skręca tok rozumowania w precelek. Zazdroszczę w takich momentach BeacieHerbacie umiejętności pisarskich. Pióro nigdy nie było moim ulubionym narzędziem. Szczerze? To już wyżej na liście stał młot 5 kg. Zawsze mogłem rozpieprzyć jakąś ścianę.
W 90-tym chciałem pójść do zawodówki stolarskiej. Ale nie na składacza mebli, tylko na stolarza budowlanego. Na takiego magika co potrafi drzwi, okna, schody itp. zrobić. Tak jakoś mnie do drewna ciągnęło. No i wkradł się chichot historii i sprzedał kopa tzn. podrzucił kłodę.  Zlikwidowana została klasa stolarska. Kurza Twarz czasu brak, muszę papiery złożyć, a tu taka wtopa. No to szybko do gastronomicznej. Ha. 52 kilo wagi ( Tyle ważyłem w wieku 15 lat, później jak tyrałem w budownictwie, to wypracowałem muskulaturę i waga to 59 – 62 kg. Teraz jak już tydzień nie palę, to na wadze wybija 65)  i kucharz. Tak, tak, jestem kucharzem z zawodu. Mam wszystkie uprawnienia prezydenckie i może kiedyś napiszę jak je łapnełem.
We wrześniu wyszedł ciekawy układ w klasie. Okazało się że jest nas siedmiu chłopaków. I to na dodatek tylko z dwóch szkół podstawowych. Z  SP2 byli Ila, Tomek i Kanar. Z  SP6 było nas czterech. Marcin, Dżony i ja byliśmy z jednej klasy „c”, a Andrzej był z „d”. Ot taki drobny psikus losu.
No nie narzekam, jedynie zrzędzę. Wiek już do tego upoważnia. No przecież jestem tak stary, że w szkole uczyłem się rosyjskiego a nie angielskiego.

przedszkole

23 myśli w temacie “I jak tu nie wątpić? I jak tu się nie bać?”

  1. Nie zapomniałem. Tylko pisałem tu o zawodówce. A Ty kolego poszedłeś najpierw do liceum. No ale i tak na przerwach paliliśmy razem, tak jak w podstawówce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *