Retrospekcja papierosa cz.2

wiarusywiarusywiarusywiarusy

WIARUSY

Po przed komunijnej inicjacji byłem przez trzy lata grzeczny. Szaleństwo ogarnęło mnie dopiero w pierwszych minutach Nowego Roku 1987. Starszy Brat padł jeszcze w starym, no a ja próbowałem go godnie zastąpić. Jakoś tak do szampiona podchodziły fajki. Kumple brata palili Wiarusy i gówna Młodemu nie żałowali.
Dziwny to był rok ten 87, oj dziwny. Zaczęła się tworzyć ekipa obszczynogów podwórkowych. Rocznikowo to mniej więcej: 1973-1975. Każdy palił fajki i ganiał się na kościele ( to nie błąd – „na” bo śmigaliśmy po murach i rusztowaniach). To znaczy na budowie kościoła i plebani. Później doszły jeszcze rury, latem bajorka, zimą klatki w blokach. No i szukaliśmy też jakiejś kanciapy, żeby było gdzie posiedzieć.

mocneMOCNE

Wiarusy były krótko, latem 1987 roku znikły z kiosków. Paliłem Mocne. To była sprężyna Stefana, to On mnie nauczył je palić. Z początku mocne, później to już średni luzik. Stefan krótko się z nami kręcił. Wyprowadził się do Janowa i wpierdolił w kompoty. Obiło mi się o uszy, że jest Świętej Pamięci. Jak ktoś, coś wie, to napiszcie.
 a-015
A to rury. Można było na nich siedzieć, a w chłodniejsze dni dupsko ogrzać. W karty pograć, poganiać się, wypić wino. Przejść się wzdłuż osiedla nie dotykając ziemi.

 

 

 

 

3 komentarze do “Retrospekcja papierosa cz.2”

  1. Trzeba sie bedzie kiedys spotkac i zapalic po „mocnym” najlepiej przy ognisku ..jak kiedys…ja z Holandii mocne z dodatkiem proponuje….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *